Z kategorii:
konkurs,
pielęgnacja cery tłustej
RECENZJA: Garnier - korygujący krem matujący | KONKURS
Gdyby istniał konkurs, w którym kryterium byłaby ilość przetestowanych kosmetyków do cery mieszanej, z pewnością uplasowałabym się wysoko w rankingu laureatów. Trudno mi znaleźć krem idealny, ponieważ stan mojej skóry zmienia się w trybie natychmiastowym, z dnia na dzień - od tłustej, wymagającej porządnego zmatowienia oraz pozbycia się niedoskonałości, przechodzącą przez stan idealny, aż do momentu, w którym poziom jej nawilżenia osiąga moment krytyczny, stając się ewidentnie zmęczoną.
Gdy na sklepowych półkach pojawiła się nowość marki Garnier - korygujący krem matujący - trudno było mi przejść obojętnie. Dlaczego? Producent mówi o nim..
Korygujący krem matujący to produkt stworzony do walki z głównymi problemami cery trądzikowej, ze skłonnością do niedoskonałości:
- widocznie zwęża pory
- redukuje niedoskonałości i zaskórniki
- zmniejsza widoczność śladów po niedoskonałościach i wygładza skórę
- matuje i zmniejsza błyszczenie skóry
- nawilża przez 24h.
Doświadczona poprzednimi próbami znalezienia kremu jednocześnie matującego, jak i nawilżającego postanowiłam dać mu szansę. Jakie były efekty naszej współpracy? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.
Moja opinia..
Wąską tubkę z zawartością czterdziestu mililitrów kremu otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, na którym zawarte są wszelakie istotne informacje dotyczące składników oraz stosowania. Wydobycie odpowiedniej ilości nie sprawia żadnego problemu za pomocą podłużnego, higienicznego aplikatora otoczonego odkręcaną nakrętką.
Krem ma lekką, nie klejącą konsystencję - płynnie się rozprowadza, szybko wchłaniając się w skórę, dzięki czemu z powodzeniem może być stosowany pod makijaż. Zapach w moim odczuciu jest bardzo przyjemny - typowy dla tej linii Garniera - choć intensywny, z nutą męskich perfum, nie utrzymuje się długo. Cena tej przyjemności waha się od 18 złotych (drogerie internetowe), aż do 34 zł. (Empik).
Działanie..
Latem, za sprawą panujących temperatur rzadko kiedy używam jakichkolwiek kosmetyków kolorowych - produkt ten miał zatem szerokie pole do popisu. Jako, iż nocą stawiam na kremy głęboko nawilżające, stosowałam go głównie na dzień - czyli wtedy, gdy najbardziej zależy mi na efekcie zmatowienia. Do tej pory większość kremów matujących dawała efekt odwrotny do zamierzonego - działanie opierało się na mocnym wysuszeniu, dzięki czemu skóra produkowała jeszcze więcej sebum. W tym przypadku takiego efektu nie ma; pozostawia cerę mniej błyszczącą, a zarazem delikatnie nawilżoną - satynową w dotyku.
Nie mam dużego problemu z niedoskonałościami - zazwyczaj są to delikatne zmiany w obrębie często przesuszonych policzków, rzadko kiedy w innym miejscu. Początkowo moja skóra była nieco zapchana - choć trudno mi powiedzieć dlaczego, zbiegło się to z okresem stosowania kremu. Po kilku dniach regularnej aplikacji pory nieco się zwężyły, zaskórniki na nosie stały się mniej widoczne, a twarz wizualnie gładsza. Niestety, nie poradził sobie z drobnymi wypryskami, lecz z całą pewnością pomógł zagoić ślady po starszych wykwitach.
W składzie głównymi przodownikami są dwa produkty - złuszczający i przeciwbakteryjny kwas salicylowy oraz ekstrakt z borówki, działający na skórę antyoksydacyjnie, nawilżająco, jednocześnie posiadający umiejętność zwalczania zmian trądzikowych. Mała uwaga do posiadaczek cery wrażliwej - dość wysoko w składzie zawiera alkohol.
_____
Odpowiedz w komentarzu na dwa pytania:
1. Który owoc nawilża skórę, jednocześnie działając wygładzająco i pomagając zwalczyć zmiany?
2. Czego oczekujesz od idealnego kremu?
Czas trwania konkursu -
od dnia dzisiejszego do 23.07.2016, 23:59.
Wyniki w komentarzu pod postem pojawią się maksymalnie do godziny 23:59 dnia 24.07.2016.
Pełen regulamin uczestnictwa znajduje się tutaj.
Powodzenia!
















































